Analiza rynku paliwowego w Polsce – prognozy na najbliższe 3 miesiące i sytuacja w Europie
Rynek paliwowy w Polsce i całej Europie w 2026 roku funkcjonuje w warunkach wyjątkowej niepewności geopolitycznej. Dwa równoległe konflikty – napięcia wokół Cieśniny Ormuz (konflikt USA–Iran) oraz wojna Rosja–Ukraina – tworzą podwójną presję na ceny ropy naftowej i produktów naftowych, zwłaszcza diesla. W Polsce dodatkowym, krajowym czynnikiem był koniec rządowego programu „Ceny Paliwa Niżej” (CPN) z 1 lipca 2026 r., który przywrócił pełną stawkę VAT 23% i zniósł administracyjne ceny maksymalne. Efekt był natychmiastowy i odczuwalny dla kierowców.
Aktualna sytuacja w Polsce (początek sierpnia 2026)
Na początku sierpnia 2026 r. średnie ceny detaliczne osiągnęły wysokie poziomy:
-
benzyna Pb95 – ok. 7,55 zł/l,
-
benzyna Pb98 – ok. 8,35 zł/l,
-
olej napędowy – ok. 8,22 zł/l,
-
LPG – ok. 2,99 zł/l.
Dla porównania, w czerwcu, gdy obowiązywał jeszcze CPN, Pb95 kosztowała średnio około 5,9 zł/l, a diesel około 6,05 zł/l. Wzrost o ponad 1,5–2 zł na litrze to bezpośrednia konsekwencja transmisji globalnych szoków podażowych oraz powrotu pełnego opodatkowania. Diesel jest szczególnie drogi – w części regionów przekraczał historyczne maksima, a marże detaliczne stacji utrzymywały się na bardzo niskich poziomach, co oznacza, że wzrosty cen hurtowych niemal w całości przechodziły na konsumentów.
W pierwszym tygodniu sierpnia nastąpił jednak wyraźny sygnał uspokojenia w hurcie. Ceny benzyny Pb95 spadły o ok. 464 zł/m³, a diesla o ok. 489 zł/m³. Analitycy e-petrol.pl i Reflex prognozowali, że w połowie sierpnia (ok. 10–16 sierpnia) ceny detaliczne mogą spaść do przedziałów:
-
Pb95: 7,21–7,36 zł/l,
-
diesel: 7,99–8,19 zł/l,
-
Pb98: 8,09–8,28 zł/l,
-
LPG: 2,90–2,99 zł/l.
Część stacji już wprowadziła korekty w dół. Rynek pozostaje jednak skrajnie wrażliwy na każdy komunikat z Bliskiego Wschodu i decyzje Moskwy dotyczące eksportu.
Prognozy na najbliższe 3 miesiące (sierpień–październik 2026)
Prognozy są obarczone wyjątkowo dużą niepewnością, ponieważ zależą od przebiegu dwóch konfliktów jednocześnie. Scenariusze bazowe analityków (e-petrol, Reflex oraz niezależne analizy branżowe) wskazują na:
Sierpień
Możliwa stabilizacja lub umiarkowane obniżki po spadkach hurtowych, pod warunkiem braku nowej eskalacji. W scenariuszu bazowym Pb95 może utrzymać się w przedziale 7,1–7,4 zł/l, diesel 7,5–8,2 zł/l. Sezon wakacyjny i popyt turystyczny działają pro-wzrostowo, ale korekty hurtowe powinny złagodzić presję. Jeśli rozmowy Iran–Oman doprowadzą do choćby częściowego otwarcia Ormuzu, spadki mogą być głębsze.
Wrzesień
Potencjalna stabilizacja lub lekki spadek, jeśli napięcia wokół Ormuz osłabną i podaży diesla poprawi się (np. poprzez stopniowe luzowanie rosyjskich ograniczeń eksportowych). Ryzyko wzrostu pojawia się przy przedłużeniu rosyjskiego embarga lub nowych zakłóceniach dostaw. Sezonowość zaczyna działać w obie strony – koniec wakacji zmniejsza popyt turystyczny, ale logistyka i transport nadal generują wysokie zapotrzebowanie na diesla.
Październik
Wzrost popytu związany z początkiem sezonu grzewczego może wywierać presję na ceny diesla i oleju opałowego. Jeśli ropa Brent utrzyma się w okolicach 80–90 USD, ceny detaliczne prawdopodobnie pozostaną na podwyższonych poziomach (Pb95 ok. 7,0–7,5 zł/l, diesel 7,5–8,2 zł/l), z możliwymi lokalnymi wahaniami. W scenariuszu optymistycznym (deeskalacja obu konfliktów) możliwy jest spadek poniżej 7 zł za Pb95 i 7,5 zł za diesla.
Czynniki kluczowe pozostają niezmienne: geopolityka, bilans podaży diesla w Europie, kurs złotego oraz polityka podatkowa.
Wpływ konfliktu w Cieśninie Ormuz
Konflikt wokół Cieśniny Ormuz jest obecnie najważniejszym czynnikiem wpływającym na globalne ceny ropy. Przez ten wąski przesmyk przechodziło przed wojną około 20% światowego handlu ropą i znacząca część LNG z Kataru. Od lutego/marca 2026 r. sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie: od otwartego konfliktu, przez memorandum of understanding z czerwca, po kolejne załamania rozejmu i wznowione ataki.
Stan na początek sierpnia 2026 r. można określić jako „ani wojna, ani pokój”. Iran i Oman są blisko porozumienia w sprawie nowych tras żeglugowych (jedna bliżej wybrzeża irańskiego, druga bliżej omańskiego, ewentualnie międzynarodowy korytarz środkowy). Irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi mówił o „końcowej fazie” rozmów, ale jednocześnie podkreślał, że samo porozumienie z Omanem nie wystarczy do pełnego otwarcia cieśniny. Teheran stawia warunki wobec USA: rekompensaty, zniesienie blokady portów irańskich, gwarancje braku dalszych ataków i wycofanie części obecności wojskowej. Waszyngton z kolei domaga się pełnego, bezwarunkowego otwarcia szlaku bez myt i kontroli irańskich.
Scenariusze możliwe w najbliższych tygodniach i miesiącach:
-
Szybka deeskalacja i stopniowe otwarcie (scenariusz optymistyczny, prawdopodobieństwo umiarkowane)
Iran i Oman finalizują porozumienie techniczne, USA zawieszają blokadę portów irańskich, a ruch handlowy wraca do 60–80% poziomu przedwojennego w ciągu 4–8 tygodni. Pełna normalizacja potrwałaby dłużej (nawet do końca roku), bo ubezpieczyciele i armatorzy potrzebują czasu na odbudowę zaufania, a część infrastruktury wymaga napraw. W takim scenariuszu ropa Brent mogłaby spaść w kierunku 75–80 USD/baryłka już jesienią, a premia ryzykową zniknęłaby. Dla Polski oznaczałoby to realną szansę na spadki cen detalicznych o 40–80 gr/l w perspektywie 2–3 miesięcy. -
Przedłużający się stan „no war, no peace” (scenariusz bazowy)
Rozmowy ciągną się, dochodzi do lokalnych incydentów (ataki na tankowce, odwetowe uderzenia), ale żadna ze stron nie decyduje się na pełną eskalację. Ruch przez Ormuz pozostaje ograniczony (40–60% normy). Ceny ropy utrzymują się w przedziale 85–100 USD, a zmienność jest wysoka. To scenariusz najgorszy dla gospodarek Zatoki i importerów, bo niepewność blokuje inwestycje i podtrzymuje premie ryzykową. -
Eskalacja i dłuższe zakłócenia (scenariusz pesymistyczny)
Iran zaostrza kontrolę lub USA decydują się na silniejsze uderzenia. Cieśnina pozostaje praktycznie zamknięta przez kolejne miesiące. Analitycy Goldman Sachs czy JPMorgan ostrzegali, że przedłużenie zakłóceń o kolejne 2–3 miesiące mogłoby podbić Brent w kierunku 110–120 USD, a w skrajnych przypadkach nawet wyżej. Dla polskiego kierowcy oznaczałoby to realne ryzyko powrotu diesla powyżej 9 zł/l i benzyny powyżej 8 zł/l.
Nawet w przypadku porozumienia pełna normalizacja nie nastąpi z dnia na dzień. Odbudowa zaufania armatorów, obniżenie stawek ubezpieczeniowych i przywrócenie pełnej logistyki potrwa miesiące. Dlatego nawet optymistyczny scenariusz nie gwarantuje natychmiastowego, głębokiego spadku cen na stacjach.
Konflikt Ukraina–Rosja i jego wpływie na rynek diesla
Drugim kluczowym czynnikiem jest wojna na Ukrainie i jej bezpośrednie przełożenie na rosyjski sektor rafineryjny. Ukraina od wielu miesięcy prowadzi systematyczną kampanię ataków dronowych na rosyjskie rafinerie. Efekt jest namacalny: w 2026 r. niemal wszystkie największe instalacje w zachodniej części Rosji zostały wielokrotnie trafione. Przerób w rosyjskich rafineriach spadał do najniższych poziomów od wielu lat, a kraj doświadczył najpoważniejszego kryzysu paliwowego od rozpadu ZSRR – kolejek na stacjach, racjonowania i gwałtownych wzrostów cen wewnętrznych.
W odpowiedzi Moskwa wprowadziła najpierw częściowe, a potem pełne zakazy eksportu benzyny, a następnie diesla. Zakaz diesla, ogłoszony w lipcu 2026 r., był kilkukrotnie przedłużany. Pod koniec lipca rząd rosyjski przedłużył ograniczenia na benzynę i diesla nawet do końca stycznia 2027 r. (z pewnymi wyjątkami dla producentów od września). Rosja, która przed wojną była drugim co do wielkości eksporterem diesla na świecie, praktycznie zniknęła z wielu rynków. Kupcy z Turcji, Brazylii i innych krajów zaczęli konkurować z Europą o ładunki z USA, Indii i Bliskiego Wschodu, co dodatkowo zaostrzyło europejski „squeeze” dieslowy.
Możliwe scenariusze rozwoju sytuacji Ukraina–Rosja w kontekście rynku paliw:
-
Kontynuacja ataków ukraińskich i utrzymanie rosyjskich ograniczeń eksportowych
To obecnie scenariusz bazowy. Dopóki Ukraina będzie w stanie skutecznie uderzać w infrastrukturę rafineryjną, a Rosja będzie zmuszona chronić rynek wewnętrzny, globalna podaż diesla pozostanie ograniczona. Europa będzie musiała szukać alternatyw, co utrzymuje wysokie marże rafineryjne i ceny detaliczne. -
Częściowa deeskalacja lub zawieszenie broni
Gdyby doszło do poważniejszych rozmów pokojowych lub choćby długotrwałego zawieszenia ognia, Rosja mogłaby stopniowo przywracać eksport. Nawet częściowy powrót rosyjskiego diesla na rynek (np. 30–50% wcześniejszych wolumenów) szybko złagodziłby presję w Europie. Marże rafineryjne spadłyby, a ceny detaliczne w Polsce mogłyby spaść o kilkadziesiąt groszy w ciągu kilku tygodni. -
Eskalacja i dalsze niszczenie potencjału rafineryjnego
Jeśli Ukraina zintensyfikuje ataki, a Rosja nie będzie w stanie szybko odbudowywać instalacji, kryzys paliwowy w samej Rosji może się pogłębiać, a zakazy eksportowe potrwać dłużej. To scenariusz utrzymujący wysokie ceny diesla w Europie przez całą jesień i zimę.
Warto zauważyć, że te dwa konflikty nie są całkowicie niezależne. Wysokie ceny energii wynikające z problemów w Ormuzie zwiększają koszty prowadzenia wojny dla obu stron konfliktu ukraińskiego, a jednocześnie rosyjskie ograniczenia eksportowe wzmacniają efekt niedoboru diesla w Europie. Deeskalacja w jednym teatrze działań może pośrednio ułatwić deeskalację w drugim poprzez obniżenie globalnych napięć cenowych.
Sytuacja w Europie – szerszy kontekst
Europa jako całość odczuwa silniejszy efekt „squeeze’u dieslowego” niż benzynowego. Średnie ceny diesla w UE w lipcu i sierpniu przekraczały 2 euro/litr w wielu krajach (Holandia, Dania, Niemcy, Finlandia, Belgia, Włochy, Francja). Benzyna również jest droga, choć wzrosty były mniejsze. Główne przyczyny to: ograniczenia w dostawach z Bliskiego Wschodu i Rosji, rekordowe marże rafineryjne na średnich destylatach, niskie zapasy komercyjne oraz sezonowy popyt.
Kraje z własną produkcją rafineryjną (jak Polska) są relatywnie mniej narażone na fizyczne niedobory, ale ceny detaliczne i tak podążają za europejskimi hurtami (ARA). W wielu państwach UE rządy stosowały ulgi podatkowe, jednak ich zakres jest ograniczony budżetowo. Prognozy wskazują, że napięcia na rynku diesla mogą utrzymywać się do końca roku, z możliwą poprawą dopiero przy pełniejszej normalizacji dostaw z Zatoki Perskiej i zwiększeniu europejskiego przerobu lub powrocie części rosyjskiego eksportu.
Podsumowanie i wnioski
Polski rynek paliwowy przeszedł w 2026 r. od okresu sztucznie obniżonych cen (CPN) do pełnej ekspozycji na globalne szoki. Obecne poziomy (powyżej 7,5 zł za Pb95 i 8 zł za diesla) są wyraźnie wyższe niż rok wcześniej. W najbliższych trzech miesiącach realistyczny jest scenariusz wysokiej zmienności z możliwymi korektami w dół w sierpniu, ale bez szybkiego powrotu do poziomów z wiosny.
Kluczem do trwalszego spadku cen pozostaje deeskalacja obu konfliktów. Porozumienie w sprawie Ormuzu mogłoby szybko obniżyć premie ryzykową na ropie, natomiast złagodzenie napięć w wojnie ukraińskiej i częściowe odblokowanie rosyjskiego eksportu diesla bezpośrednio odciążyłoby europejski rynek średnich destylatów. Oba procesy są jednak obarczone wysoką niepewnością polityczną i wojskową.
Dla polskich kierowców i firm transportowych najważniejsze pozostaje monitorowanie notowań hurtowych Orlenu, komunikatów z Bliskiego Wschodu oraz decyzji Moskwy w sprawie eksportu. W krótkim terminie bardziej prawdopodobna jest kontynuacja podwyższonej zmienności niż trwała stabilizacja na niższych poziomach. W dłuższym horyzoncie (IV kwartał 2026 i 2027) większość analityków nadal zakłada stopniową normalizację, o ile nie dojdzie do poważnej eskalacji w którymkolwiek z teatrów działań.

